Artystyczna fotografia każdego rodzaju. Zielona Góra, lubuskie, wielkopolskie, dolnośląskie

Humor fotograficzny :-)

Do fotografa aktów właśnie przyszła modelka. Ponieważ była mroźna zima uprzejmy fotograf zaprosił najpierw uroczą niewiastę na filiżankę gorącej herbaty. W czasie miłej pogawędki fotograf zauważył przez okno, że właśnie wraca jego żona. Trochę zmieszany mówi do modelki:
– Proszę, niech się pani szybko rozbierze, bo właśnie moja żona wraca i jeszcze sobie coś niepotrzebnie pomyśli.

Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć
dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po
dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł
na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie „specjalisty”.
Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy
fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w
nadziei na zarobek.

– Dzień dobry, madame, ja jestem…
– Ależ wiem, oczekiwałam pana – odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
– O oo, doprawdy? – zdziwił się fotograf. – Ja, widzi pani, specjalizuję
się w dzieciach…
– Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. – mówi kobieta i po
chwili pyta spłoniona z emocji: – To gdzie zaczniemy?

– No cóż – odpowiada fotograf – myślę, że może pani zdać się zupełnie na
mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa –
trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z
pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w
salonie… Naprawdę można się wyluzować… „Dywan w salonie…” – Myśli
kobieta. – „Nic dziwnego, że mnie i Harry’emu nic nie wychodziło…”

– Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. – kontynuuje
fotograf. – Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę
z sześciu – siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
zadowolona z rezultatu… Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się
gazetą, a facet nawija dalej:
– Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty,
człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę
nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że
rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania…

Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia…
– Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy
współpracy…
– Taka była trudna? – spytała mdlejącym głosem kobieta.
– Straszliwie… Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku.
Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby
zobaczyć mnie w akcji… TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i
jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu
musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się
wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt…
– Sprzęt… – głos kobiety był ledwo słyszalny. – Chce pan powiedzieć,
że wiewiórki naprawdę obgryzły panu… k hem.. sprzęt..?
– He He He, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana
stal… No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się
zabierać do roboty.
– STATYW ?
– No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją
stale nosić… Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA

Fotograf rozmawia ze swoim kumplem tez fotografem:
– Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
– Och Ty szczęściarzu!
– Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zrobiłem kilka fotek, zacząłem ją dotykać…
– I co? I co?
– No a ona mówi: „Rozbierz mnie!”
– Nie może być!
– Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole, tuż obok nowego aparatu…
– Nie pie….l ! Kupiłeś se nowe body? A obiektyw jaki?

Przychodzi ZEBRA do foto i chce zrobic zdjecie do paszportu:
-Kolorowe czy b&w.
-Ty, fotograf pocaluj mnie w d…

Fotograf umawia się z kolegami na poranny plener.
Wstaje rano, ubiera się, wychodzi z domu, a tam ulewa z silnym wiatrem.
Spogląda w niebo i mruczy do siebie: „Nie, kurczę, daruję sobie dzisiaj”. Wraca do domu.
Rozbiera się cichutko, z ulgą wsuwa pod kołdrę i przytula się do śpiącej tyłem do niego żony.
Żona pyta:
– To Ty?
– To ja – odpowiada fotograf.
– Zmarzłeś?
– Zmarzłem.
– No widzisz, a ten idiota pojechał fotografować.

Jasio wszedł do ciemni fotograficznej i zaczyna wrzeszczeć.
– Czemu tak krzyczysz? – pyta mama?
– Wywołuję zdjęcia!

– Dlaczego zakonnice chodzą w długich, czarnych habitach?
– Żeby im się błona nie naświetliła.

Blondynka zwierza się koleżance:
– Wiesz, wydaje mi się, że mój chłopak robi zdjęcia szpiegowskie.
– Dlaczego tak sądzisz?
– Bo wywołuje je zawsze po ciemku.

Potwór Frankensteina obiecał narzeczonej, że da jej swoje zdjęcie. Nazajutrz przychodzi do fotografa. Ten spogląda na potwora i mówi:
– Obawiam się, że pana twarz na zdjęciu nie wyjdzie najlepiej.
– No to niech pan coś zrobi!
Fotograf wychodzi na zaplecze i po chwili wraca z czarnym kaskiem w ręku oraz maską afrykańską i mówi:
– Proszę to nałożyć.

Jak powinna mówić żona do swojego kochanego męża – fotografa…

1. Kochanie, jutro, jak będziesz wybierał się na plener o 5:00 rano, będzie czekać
na Ciebie pożywne śniadanko i gorąca kawusia.
2. Wiesz, nie jedźmy do Galerii Centrum, wolę jechać do Stodoły
3. Już wyrzuciłam wszystkie jajka z lodówki, żeby zrobić Ci miejsce na filmy.
4. Broń Boże nie przeszkadzaj sobie i nie wychodź z ciemni. Ja zrobię siusiu u Baśki z naprzeciwka.
5. Wiem ile kosztuje Cię Twoje hobby, właśnie wziełam nadgodziny i soboty,
żebyśmy sprostali temu finansowo.
6. Co Ty na to, żebyśmy zamiast tych durnych seriali, kupili skrzynkę piwa i pooglądali
nasze slajdy?
7. Sprzedałam swoje futro z norek, żebyś miał na średni format.

przychodzi fotograf do lekarza
patrzy a to gabinet RTG

Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć
dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po
dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł
na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie „specjalisty”.
Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy
fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w
nadziei na zarobek.

– Dzień dobry, madame, ja jestem…
– Ależ wiem, oczekiwałam pana – odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
– O oo, doprawdy? – zdziwił się fotograf. – Ja, widzi pani, specjalizuję
się w dzieciach…
– Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. – mówi kobieta i po
chwili pyta spłoniona z emocji: – To gdzie zaczniemy?

– No cóż – odpowiada fotograf – myślę, że może pani zdać się zupełnie na
mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa –
trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z
pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w
salonie… Naprawdę można się wyluzować… „Dywan w salonie…” – Myśli
kobieta. – „Nic dziwnego, że mnie i Harry’emu nic nie wychodziło…”

– Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. – kontynuuje
fotograf. – Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę
z sześciu – siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
zadowolona z rezultatu… Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się
gazetą, a facet nawija dalej:
– Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty,
człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę
nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że
rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania…

Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia…
– Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy
współpracy…
– Taka była trudna? – spytała mdlejącym głosem kobieta.
– Straszliwie… Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku.
Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby
zobaczyć mnie w akcji… TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i
jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu
musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się
wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt…
– Sprzęt… – głos kobiety był ledwo słyszalny. – Chce pan powiedzieć,
że wiewiórki naprawdę obgryzły panu… k hem.. sprzęt..?
– He He He, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana
stal… No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się
zabierać do roboty.
– STATYW ?
– No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją
stale nosić… Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA